logo Nasza Szkapa
logo Nasza Szkapa

Forum dyskusyjne

Czat

Szkapowicze

Nasze Szkapy

Nasze Stajnie

Spotkania

Galeria

Poradnik Szkapowy

Dla początkujących

Pytania i odpowiedzi

Tajemnica Join-up

Opracowania

Kącik artystyczny

Pomóż koniom

Linkownia

Strona główna

"Fakty i mity w żywieniu koni"




Podczas imprezy Hippica Warsovia 2003 dr J. Łojek wygłosił wykład pt. "Fakty i mity w żywieniu koni". Oto kilka istotnych wypowiedzi pana doktora:

Badania nad żywieniem koni są bardzo drogie i czasochłonne, stać na nie właściwie tylko duże firmy produkujące pasze - często trudno jest więc znaleźć dane, zwłaszcza jeśli interesujący nas problem nie dotyczy koni wyczynowych.


1) MESZ

Dr Łojek przytoczył wyniki badań amerykańskich i niemieckich specjalistów, prowadzonych w 1993 roku. Rozluźniające działanie meszu zostało zakwestionowane. Zakwestionowana również została lepsza strawność podstawowych składników: owsa i otrąb po moczeniu, jakiemu są one poddawane w procesie przygotowania meszu. Strawność meszu poprawia się po dodaniu śruty kukurydzianej i zadziałaniu wyższej tempetarury; stąd zalecenie podawania meszu o podwyższonej temperaturze, a nie zimnego.

Jeden z typowych składników meszu - siemię lniane - ma łagodzące działanie na przewód pokarmowy, ale równie dobrze można siemię (oczywiście rozgotowane) dodać do zwykłego posiłku. Ze składników meszu: otręby NIE Są lepiej przyswajane na ciepło, natomiast siemię lniane i śruta kukurydziana TAK. Ogólnie - niezła pasza, ale nie rewelacja. Poza tym zbyt częste podawanie meszu może prowadzić do wydelikacenia przewodu pokarmowego i kłopotów z trawieniem normalnej paszy.

Mesz jest dobry dla koni:
- po ciężkiej pracy
- koni-rekonwalescentów,
jednakże trzeba uważać przy jego podawaniu, gdyż przez "nadgorliwość" można zafundować takim koniom ochwat. Optimum zadawania meszu to 3 razy na 2 tygodnie.

Gdy jest zimno (a zatem także woda jest zimna) koń pobiera (wchłania) mniej wody i może wystąpić potrzeba "zmuszania" zwierzęcia do pobierania jej w nieco większych ilościach. Można sobie poradzić z tym w dwojaki sposób: - poprzez podgrzewanei wody w poidłach - przez podanie koniowi meszu, który zawiera i tym samym zapewnia dodatkową ilość wody (ciepłej).


2) PASZE ZWYKŁE I PRZETWARZANE

Dr Łojek opierał swoje twierdzenia na podstawie danych amerykańskich i niemieckich specjalistów, którzy przeprowadzili badania stopnia trawienia pokarmów różnego rodzaju.

Stopień trawienia był badany tuż przed jelitem grubym konia i określał, jaki procent skrobi zawartej w paszy zostaje strawiony podczas przesuwania się paszy do tego miejsca. Jest bardzo ważne, aby skrobia była szybko strawna, bo jeżeli zbyt dużo skrobi przedostanie się dalej, do jelita grubego to zaburza florę bakteryjną tego jelita - rozwijają się niewłaściwe mikroorganizmy, zamiast takich, które powinny trawić włókna roślinne. Skutkiem tego mogą pojawić się kolki i inne problemy. Wg tych badań najlepiej przyswajalną paszą jest oczywiście owies (stopień strawienia ok. 82%).

OWIES
gnieciony odznacza się lepszą strawnością od owsa całego w bardzo niewielkim stopniu (2-3%), podobnie śrutowanty (5-6%). Jest to wynik dość zaskakujący - zaletą owsa gniecionego jest zwiększenie powierzchni dostępnej dla enzymów z soków trawiennych, jednakże poprawa trawienia jest minimalna. Naturalną konsekwencją tego jest pytanie o sens przygotowania ziaren gniecionych (poświęcony czas i poniesione koszty dają bardzo niewielki zysk). Konkluzja: KOŃ ROZDRABNIA OWIES RÓWNIE DOKŁADNIE, CO GNIOTOWNIK.

Od tej reguły jest jeden wyjątek - owies gnieciony jest dużo lepszy od owsa całego dla starych i młodych koni, któe jeszcze nie mogą lub już nie mogą dobrze go miażdżyć. Wadą owsa gnieciongo jest przy tym to, że składniki zawarte w owsie są "odsłonięte", podatne na utlenianie i działanie grzybów. W efekcie generalnie dochodzi do straty niektórych składników zawartych w ziarnie. Takiego owsa nie można zatem długo przechowywać. W przypadku koni zdrowych, z dobrym uzębieniem, gniecenie owsa nie ma większego sensu, bo nie dość, że wymaga niepotrzebnego nakładu pracy to jeszcze zęby nie mają na czym się ścierać i konieczne może być częstsze tarnikowanie.

I jeszcze jedno - dr Łojek nie spotkał się z moczeniem owsa.

Współczynnik strawienia dla innych pasz treściwych (np. jęczmienia) jest na poziomie zaledwie ok. 25%, a jedyną paszą, która pozytywnie od tego progu odbiega, jest KUKURYDZA . W postaci ziarna stopień strawienia określono na tylko 28%, za to w postaci gniecionej lub śrutowanej -ok. 40% (aż ? zaledwie ?). Natomiast kukurydza prażona jest wykorzystywana zdecydowanie najlepiej (w 90%). Kukurydzę zatem należy podawać conajmniej gniecioną !


3) KOŃ ZAPASIONY

Często odchudza się konia przez ograniczenie mu pasz treściwych. To błąd - koń zaczyna uzupełniać braki pokarmowe przez zwiększone pobieranie pasz objętościowych (np. siana), co daje optyczny efekt jeszcze większego brzucha. Najlepszy sposób na odchudzenie konia z brzuszkiem: dołożyć nieco owsa i więcej zwierzę trenować.

Trzeba uważać ze zmniejszaniem pasz treściwych i przechodzeniem na ściółkę trocinową - koń z nudów (brak w boksie zajęcia, polegającego na wyszukiwaniu smacznych źdźbeł) może zacząć "dziwnie się zachowywać", jak to określił dr Łojek.


4) LIZAWKA

Typowa lizawka zawiera do 97% soli kuchennej. Jeżeli koń nie pracuje za dużo, to ta ilość mikroelementów, jakie znajdują się w lizawce, w zupełności mu wystarczy. Natomiast koń regularnie trenowany, sportowy, potrzebuje więcej mikroelementów i sama lizawka, nawet "wzbogacona" preparatami nie wystarczy mu. Trzeba podawać dodatkowo np. Hipovit (o którym dr Łojek jest dobrego zdania). Nie jest natomiast prawdą, że koń potrafi wyszukać sobie potrzebne mikroelementy wybierając konkretne rośliny z paszy. Potrafi najwyżej zacząć jeść więcej, starając się "na ślepo" uzyskać dodatkową ilość minerałów.


5) BIOTYNA

Biotyna wpływa znacząco na poprawę stanu kopyt (gł. na ich wytrzymałość i sprężystość - w badaniach stosowano biotynę przez 19 miesięcy, a poprawę stanu kopyt oceniano o ok. 0,5 punktu w skali 0-3 punkty) ! Nie wpływa jednak na szybkość wzrostu kopyt. Podanie jej koniowi ma zatem sens tylko wówczas, gdy jego kopyta są w gorszej kondycji, a nie gdy chcemy ich wzrostu.


A teraz odpowiedzi do licznych pytań po wykładzie :)

SIANO - magazynuje wodę w organizmie konia; ważne zwłaszcza dla koni startujących w rajdach długodystansowych, ponieważ siano stopniowo tą wodę uwalnia. Moczenie siana powinno trwać do pół godziny; praktykowane jest głównie w Anglii wobec koni wyścigowych (ma na celu przede wszystkim likwidację kurzu, grzybów czy innych czynników szkodliwych dla układu oddechowego konia).
Na zachodzie coraz popularniejsze są sianokiszonki, które również się nie pylą, ale są droższe od siana. Trzeba jednak uważać - sianokiszonka w uszkodzonym opakowaniu często psuje się i może być szkodliwa dla zwierzęcia.

LUCERNA - dla koni rekreacyjnych bezpieczna dawka mieści się w granicach 5kg (w formie zielonki czy też siana). Siano lucerny często traci na wartości, gdyż łatwo z niego wykruszają się i gubią listki.

OLEJE - ułatwiają transport witamin rozpuszczalnych w tłuszczach; najlepsze oleje to: sojowy, kukurydzany i lniany. Olejem można konia odchudzić, ale przy sporym wysiłku - ma to znaczenie w przypadku koni rajdowych.

SŁONECZNIK - o ile siano zawiera 3 podstawowe typy włókien o znanych cechach (w sensie pokarmowym), o tyle nikt nie badał dotąd składu plew słonecznikowych. Nie można zatem w jednoznaczny sposób określić, czy dieta zawierająca słonecznik jest dobra, czy nie.

CHLEB - koniecznie suszony; zawiera dużo soli. Można również podawać suche bułki.

CZOSNEK - ważny ze względu na swoje wzmacniające działanie; dr Łojek nie potwierdził działania odstraszającego insekty, twierdziła to natomiast jedna ze słuchaczek (czosnek ma bardzo skutecznie odstraszać owady jak i kleszcze).

INNE KARMY - dr Łojek był dość sceptycznie nastawiony do takich wynalazków jak np. banany, zawierające ponoć sporo magnezu. Jakkolwiek nie stwierdził kategorycznie, że banany, czy inne owoce południowe mogą koniom szkodzić - w końcu znaleziono przecież szkielet konia sprzed 40 mln lat, który w żołądku (właściwie w tym, co zostało z tego narządu) miał pestki winogron ! Natomiast pewien słuchacz oznajmił rzecz jeszcze bardziej szokującą - w Odessie konie wyścigowe skarmia się arbuzami (razem z łupiną) !

Na kolejne pytania typu: "czy konia można karmić [tu wstaw, co chcesz] ?", dr Łojek odpowiadał w tym samym duchu. Gdy jednak ktoś zapytał: "czy konia można karmić burakami ćwikłowymi ?" nie wytrzymał i westchnął ciężko: "O Boże !" ;-) Ogólnie stosunek pana doktora do nowych trendów w żywieniu wydaje się zamykać w kilku punktach: - nie ma co wyważać otwartych drzwi i należy raczej stosować pasze sprawdzone
- myśląc o podaniu nowego typu paszy należy też mieć na względzie rachunek ekonomiczny (opłacalność podawania takiej paszy)
- do pasz prefabrykowanych należy podchodzić "z pewną taką nieśmiałością" i raczej dokładnei sprawdzać wiarygodność producentów, którzy pośród dziesiątków pasz dla bydła i świń mają też jeden czy dwa rodzaje karmy dla koni. Można natomiast ufać firmom, które specjalizują się w karmach stricte dla koni.
- należy pamiętać, że jednak nie wolno zdawać się na instynkt konia, a teza, że koń nigdy nie zje czegoś, co mogłoby mu zaszkodzić, jest fałszywa.


Odpowiadając na dodatkowe pytania Dr Łojek stwierdził, że:

Koniom pracującym w normalnej rekreacji (kilka godzin dziennie) specjalne pasze prefabrykowane nie są w zasadzie potrzebne, a ekonomicznie patrząc nie bardzo się opłacają. Pasze takie (dobrych producentów) bardzo się przydają dla koni sportowych, intensywnie trenowanych, w przypadku których po prostu nie da się dostarczyć dostatecznie dużo energii z samym owsem. Możliwe jest (jeśli ma się odpowiednie wiadomości) przygotowanie tak samo dobrych pasz wysokoenergetycznych we własnym zakresie, ale potrzeba wiele pracy i czasami specjalnych urządzeń (prażenie, parowanie etc. etc.) więc dużo prościej jest je kupić.

"Na czym polega wybitna odporność koni ras prymitywnych które zadowalają się prawie każdą paszą?" - Nie stwierdzono żadnych szczególnych mechanizmów trawienia, które dawałyby koniom takich ras przewagę nad bardziej "szlachetnymi" kuzynami. Wygląda na to, że po prostu ich mniejsze organizmy nie potrzebują aż takiej ilości i jakości składników pokarmowych. Dzięki temu mogą jeść mniej, unikając przy okazji problemów z kolkami itp. Ich przewód pokarmowy jest po prostu mniej obciążony. Tak naprawdę nikt tego typu kwestii dokładnie nie przebadał. W centrum zainteresowania są raczej konie wyczynowe; nikt nie da funduszy na badanie żywienia np. hucułów.

"Czy obgryzanie drewna - np. żerdzi w ogrodzeniu świadczy o braku mikroelementów w diecie konia?" - Raczej nie. Jest bardzo wiele koni, które po prostu namiętnie lubią to robić, przy okazji dostarczając sobie trochę dodatkowego włókna roślinnego. Zawsze warto sprawdzić, czy mają lizawkę i ewentualnie sypnąć nieco jakiegoś preparatu z mikroelementami, ale nie ma się co przejmować takim objawem.

P.S. Przy okazji kolejnego wykładu prof. Ostaszewskiego (niestety, nie byliśmy...) można się było dowiedzieć m.in., że dzienna dawka witaminy E jeszcze parę lat temu wynosiła 40mg/kg masy ciała konia. Obecnie należy tę ilość podwoić.

© 2006 Nasza Szkapa