logo Nasza Szkapa
logo Nasza Szkapa

Forum dyskusyjne

Czat

Szkapowicze

Nasze Szkapy

Nasze Stajnie

Spotkania

Galeria

Poradnik Szkapowy

Dla początkujących

Pytania i odpowiedzi

Tajemnica Join-up

Opracowania

Kącik artystyczny

Pomóż koniom

Linkownia

Strona główna

Konie kabardyńskie - © 2006, Avelcia




Hadriana

Avelcia niet na razie? To może ja się podzielę moimi skromnymi doświadczeniami.

Jeździłam jakieś 2 lata na koniach kabardyńskich będących w treningu do rajdów długodystansowych - na ogierach Ałmaz i Parit i na wałachu Karo. Wszystkie sprowadzone z Kaukazu. Pierwsze zaskoczenie to niebywała pewność tych koni w stosunkowo trudnym terenie - myśmy jeździli po Ojcowskim Parku Narodowym i okolicach. Pierwszych parę jazd całkowicie odebrało mi obawy dotyczące trudnych wjazdów, zjazdów i wąskich półek skalnych To są konie, które posuwają się naprzód odważnie, ale i rozważnie Poza tym - wytrzymałość i fantastyczny charakter. I uroda, chociaż oczywiście de gustibus...

Ałmaz i jego stajenny kolega Batraz zajęli w zeszłym roku odpowiednio drugie i pierwsze miejsce w Mistrzostwach Polski na 160 km. Karo był w tym samym roku drugi w Mistrzostwach Niemiec - ze stratą 2 sekund (sic!) do zwycięzcy, a w styczniu tego roku w Mistrzostwach Świata w Dubaju zajął 17 miejsce. A kilka razy w tygodniu służył jako koń szkoleniowy maluchom ze wsi Biały Kościół




Avelcia

Jakie są kabardyny? To trudne pytanie, bo dokładnie tak jak w przypadku innych koni - każdy ma inny charakter. Natomiast cała rasa posiada pewne charakterystyczne cechy wspólne, które postaram się jakoś zebrać do kupy i podsumować poniżej:


1) wytrzymałość fizyczna

Kabardyny charakteryzują się bardzo dużą wytrzymałością w zakresie wyczerpującego i długotrwałego wysiłku fizycznego. Pierwotna hodowla tych koni prowadzona jest w górach Kaukazu, nierzadko sporo ponad 2000m nad poziomem morza, gdzie właściwości powietrza znacznie różnią się od tych, jakim my znamy z naszych nizin. Można powiedzieć, że niby nie jest to jakoś szczególnie wysoko, ale w przypadku koni (które od czasu do czasu muszą szybko pokonać większą odległość) zaowocowało wykształceniem niezwykle wydajnego systemu oddechowo-krążeniowego, bardzo efektywnie zaopatrującego tkanki w tlen i odpornego na jego chwilowe niedobory. To decyduje o przydatności tych koni w konkurencjach rajdowych - po odpowiednim treningu, nawet prowadzonym w warunkach partyzanckich, są w stanie konkurować z wartymi miliony dolarów szejkowskimi arabami, ćwiczonymi w basenach i na tym podobnych bajerach.

Kabardyny nie są końmi szczególnie szybkimi. W konkurencjach szybkościowych, na krótkie dystanse, pozostają daleko w tyle za rywalami. Jeśli jednak chodzi o długotrwały wysiłek - nie mają sobie równych. Hadriana na pewno potwierdzi, że nie raz na rajdach krajowych i zagranicznych, na kolejnej bramce weterynaryjnej szybkość normowania się tętna i oddechu u tych koni wprawiała lekarzy weterynarii w całkowite osłupienie...

Zresztą i bez treningu konie potrafią zadziwić odpornością. No i do tego punktu trzeba jeszcze koniecznie dodać, że kabardyńce doskonale nadają się do wykorzystania jako konie juczne. Ich obciążenie może spokojnie przekraczać 100kg, a na Kaukazie niejednokrotnie dochodziło nawet do 130-150kg. Biorąc pod uwagę niewielkie rozmiary tych koników jest to naprawdę nie lada wyczyn.


2) równowaga psychiczna

To druga bardzo ważna cecha tych koni, wykształcona także ze względu na pierwotne warunki ich życia. Kaukaz to wysokie góry, gdzie pastwiska przerywane są głębokimi skalnymi rozpadlinami i urwiskami, a gdzie zimą łatwo o stada drapieżników (w tym liczne watahy wilków). Gdyby te konie panikowały, gnały przed siebie na oślep ze strachu, gdyby przerażał je każdy jeden kamyczek uciekający spod stóp - z olbrzymim prawdopodobieństwem zginęłyby w pierwszej lepszej przepaści na swojej drodze (tak pewnie matka natura wyeliminowała najmniej odporne psychicznie osobniki). Cechą nabytą w czasie ewolucji stała się więc równowaga psychiczna. Te konie potrafią myśleć i oceniać stopień niebezpieczeństwa, a dopiero potem podejmują decyzję, co dalej robić z tym fantem. Umieją analizować sytuację. Zaskoczone czymś niespodziewanym potrafią odskoczyć, ale na 1 krok. Potem popatrzą, obwąchają i jeśli nie czują się pewnie, oddalają się dostojnym kłusem lub szybkim stępem na kilka metrów. Nie słyszałam jeszcze o ani jednym przypadku "poniesienia" (czy to w znaczeniu dosłownym, czy tym powszechniej używanym przez rekreantów).

Dużo gorzej, gdy dany upatrzony obiekt z góry opatrzą etykietką "niebezpieczeństwo" - wtedy nie wahają się same zaatakować, bardzo nagle i bez uprzedzenia. Nie wiem, na ile był to przypadek, a na ile norma, ale zauważyłam, że w takim wypadku konie te uwielbiają używać przednich nóg do kopania i miażdżenia przeciwnika. Dopiero na koniec poprawiają z tylnej dwururki.


3) odporność na warunki zewnętrzne

Także nabyta na drodze ewolucji. Konie te mają bardzo wydajny system trawienny, maksymalnie wykorzystują każdą odrobinę paszy. W normalnych warunkach hodowcy kabardyńscy dokarmiają tylko ogiery (tylko odrobinę owsa wieczorem) - pozostałe konie muszą radzić sobie same, a kaukaska zima jest długa i ostra. Widziałam zdjęcia stad tych koni robione na Kaukazie na wiosnę - były to chodzące szkielety, a jednak zimę potrafią przetrwać wszystkie, prócz źrebiąt zagryzanych przez wilcze watahy, których dorosłym koniom nie uda się pokonać. Ponadto konie te idealnie znoszą niskie temperatury, a w czasie zamieci przy -20 stopniach zwyczajnie tylko odwracają się zadem do wiatru i pozwalają przykryć śniegową kołderką, nic sobie nie robiąc ani z lodowatych podmuchów, ani mało przyjaznej aury.

Doskonale widać to u naszych koni. Na wiosnę zawsze bardzo chudną, jakby "oczyszczały" organizm z zimowych zapasów. Wiosnę, lato i jesień spędzają na pastwisku, gdzie gromadzą tłuszczyk na kolejną zimę, a zimą raczą się tym, co wygrzebią spod śniegu. Oczywiście dokarmiane są sianem, ale owies otrzymują wyłącznie gdy temperatura spada poniżej zera - i jest to około 3/4 szklanki ziarna na dobę [nie pracują]. Bytują w stajni otwartej, ale z tego co zauważyliśmy, wolą wolne przestrzenie i pod wiatą chowają się tylko w czasie... upałów. No i nigdy nie chorują, a interwencji kowala wymagają co najwyżej raz na pół roku.


4) ciekawskość i odwaga

Te konie myślą i potrafią mieć swoje humory. Cechuje je ogromna pewność działania. Kabardyny są bardzo ciekawskie i ciekawość zwycięża u nich ze strachem. Kiedyś Gyula przycinał piłą spalinową deski na wiatę, stojąc na ich wybiegu. Oba nasze maluchy (wtedy miały koło 8 miesięcy) podeszły i z wielką ciekawością z odległości 1,5 metra przyglądały się, co ich pan robi i dlaczego tak głośno. W tym czasie reszta koni na sąsiednim wybiegu mało nóg nie połamała z paniki. Csenge wielokrotnie potem asystowała nam w pracach polowo-porządkowych, a kilka razy nawet usiłowała nam pomóc, biorąc w zęby narzędzia czy deski i przenosząc je z miejsca na miejsce. Do Lombosa przynoszącego w zębach wiadro na marchewkę i głośno dopominającego się dziennej dawki witaminek też już wszyscy się przyzwyczaili Lombos aktywnie uczestniczy też we wszystkich pracach budowlanych prowadzonych na wybiegach - fascynuje go np. młotek i proces wbijania gwoździ, które to obserwuje z autentycznym zainteresowaniem. Jak na faceta przystało

Kiedyś obserwowaliśmy bardzo ciekawą walkę wewnętrzną tych koni, gdy ciekawość miała pokonać strach. Chodziło o groźną, białą, bardzo szeleszczącą reklamówkę, w której Gyula doniósł im raz w ciągu dnia porcję świeżych marchewek [problem chyba szerzej znany wielu z nas]. Torba chciała pożreć nasze biedaki, wydawała straszne odgłosy, ale pachniała tak smakowicie, że nie dało się od niej odejść... Lombos wyraźnie nie mógł się zdecydować, co zrobić: czy torba pożre jego, czy też raczej to on powinien zjeść ją. Podchodził, kręcił się wokół, odskakiwał przy gwałtowniejszym zaszeleszczeniu, w końcu wyciągnął łeb, złapał marchewkę i po kolejnych 5 minutach Gyula miział go tą reklamówką po grzbiecie. Nie powiem - koń nie był tym jakoś nadzwyczajnie zachwycony, ale po strachu nie zostało ani śladu.

Poza tym konie te są bardzo towarzyskie. Lubią ludzi i nie stronią od nich. Lubią pieszczoty i lubią się bawić. No i są sprytne - nauka rozwiązania bezpiecznego węzła zajęła Lombosowi jakieś 5 minut (nie zrywa się, tylko pyskiem rozsupłuje wiązanie). Jak chciał do klaczy (nie żeby pokryć, tylko garnął się do reszty), przeczołgiwał się pod ogrodzeniem. Oba kabardyńce reagują na swoje imiona i potrafią odróżnić, które akurat jest wołane. Nie umiem powiedzieć, na ile jest to normalne u koni hodowanych prywatnie, ale w szkółce nie udało mi się tego zaobserwować.


5) inne cechy

To na przykład budowa ciała charakterystyczna dla koni poruszających się po stromych zboczach górskich, za to uznawana za wadę postawy przez obowiązujące wzorce. Wszystkie znane mi kabardyńce wykazywały postawę krowią, bo tak ustawione kończyny pomagały im we wspinaniu się i schodzeniu po mocno nachylonych powierzchniach oraz w utrzymaniu przy tym równowagi. Przy poruszaniu się po takim terenie warto zdać się na instynkt konia - one zawsze wybierają najlepszą i najbezpieczniejszą drogę.

Kabardyńce mają bardzo płynny i płaski ruch we wszystkich chodach (przynajmniej te, na których miałam okazję jeździć). Na wielu z nich można wręcz darować sobie anglezowanie, a nawet bardzo średni jeździec nie powinien poobijać im nerek. Według mnie są po prostu bardzo wygodne i tyle.


Ale my tu tylko o zaletach i zaletach... a przecież są i wady.
Kabardyńce są końmi późno dojrzewającymi. Wstępne podjeżdżanie można przeprowadzić jak mają 3 lata, ale z pełnym obciążeniem pracą należy wstrzymać się, aż skończą co najmniej 5 lat. To już powoduje, że ich hodowla staje się nieopłacalna - bo kto przez pięć lat (a niektóre źródła wspominają nawet o 7!!!) będzie trzymał darmozjada? Fakt, że ekonomicznego, ale mimo wszystko przez ten czas koń na pewno nie będzie na siebie zarabiał.

Wadą dla wielu jest też ich niepozorna budowa ciała. Kabardyńce są małe, przeciętnie osiągają 150-155 cm w kłębie. Dla wielu osób jazda na takim małym koniu to prawie jak obraza majestatu. Wtedy nie patrzy się na zalety, które w zupełności rekompensują niższy wzrost - mały koń jest zły i tyle.

Kabardyny mają też swój charakterek, potrafią być równie odważne i ciekawskie, jak i złośliwe. Csenge do dzisiaj zdarza się straszyć, a nawet sprzedać kontrolnego kopniaka, jeśli rozwój sytuacji nie idzie po jej myśli. Kontrolnego, tj. zamierzonego, ale tak obliczonego, żeby kopytko tylko delikatnie zahaczyło o obiekt, bez czynienia mu większej krzywdy. To już chyba jednak bardziej indywidualna cecha osobnicza, niż ogólna charakterystyka rasy.

Dominują umaszczenia ciemne: głównie kare, skarogniade i gniade, ale sporo jest też osobników siwych. Csenge jest kara, z rzadka przetykana pojedynczymi siwymi włoskami. Lombosa kupowałam jako karego ze złotą grzywą i złotym ogonem. Po pierwszej zimie zrobił się skarogniady. Teraz w papierach oficjalnie figuruje jako ciemnosiwy. Coś nie może się zdecydować - zobaczymy po tej zimie

Co do garbonosowości - to też nie jest reguła. Takie przeważają, ale zdarzają się i profile proste.

© 2006 Nasza Szkapa