logo Nasza Szkapa
logo Nasza Szkapa

Forum dyskusyjne

Czat

Szkapowicze

Nasze Szkapy

Nasze Stajnie

Spotkania

Galeria

Poradnik Szkapowy

Dla początkujących

Pytania i odpowiedzi

Tajemnica Join-up

Opracowania

Kącik artystyczny

Pomóż koniom

Linkownia

Strona główna

NONIUS - (C) 2006, Avelcia




Może trochę o samej rasie noniusz, nieznanej szerzej w Polsce i na świecie - żeby od dziś chociaż jej nazwa przestała być obca i od razu przywoływała w myślach obraz masywnego, karego konia pociągowego z węgierskiej puszty...



Początek rasy sięga okresu wojen napoleońskich. Wówczas żołnierze z armii austriackiej zainteresowali się kilkoma młodymi ogierami z francuskiej stajni w Rosiéres. Wśród nich był pięcioletni anglo-normandzki ogier o imienu Nonius (po węgiersku czyta się Noniusz), którego ukradli i wraz z dziewięcioma innymi ogierami w 1816r. przetransportowali do węgierkiego miasta Mezőhegyes, gdzie znajdowała się stajnia cesarska.



Według dokumentów francuskich Nonius urodził się w 1810.r w Normandii, z klaczy anglo-normandzkiej i pełnej krwi ojca Oriona. Z zachowanego opisu wynika, że był maści jasnogniadej, miał duży i ciężki łeb z małymi oczami i długimi uszami, krótką szyję, wysoki kłęb, długi grzbiet z lekko zarysowanym, wąskim zadem oraz nisko osadzony ogon. Klatka piersiowa i żebra nie były zbyt wypukłe, za to łopatki były ostro zarysowane. Wykazywał postawę rozstawną z przodu i krowią w tylnych nogach. Słowem - reprezentował bardzo przeciętny typ urody.



Z tego też powodu bardzo rzadko używany był do krycia. Dopiero gdy okazało się, że jego potomstwo nie dziedziczy negatywnych cech, za to odznacza się godną podziwu wytrzymałością i odpornością oraz lepszym umięśnieniem, częściej dopuszczano do obcowania z klaczami. Do chwili śmierci w 1838r. Nonius senior spłodził 79 ogierków i 137 klaczek, kryjąc głównie klacze czystej krwi hiszpańskiej, lipicańskie i rzadkie dziś kladruby. W Mezőhegyes dbano przy tym o zachowanie prawidłowej numeracji przy nadawaniu źrebiętom imion, dzięki czemu możliwe było stworzenie nowej linii Nonius. Od 1817r. do 1890r. liczba potomków seniora urosła do 284 ogierów i 3203 klaczy.



Na skutek krzyżowania z innymi rasami jakość potomstwa w linii Nonius jeszcze się poprawiła, a w 1854r. wydzielono dwa główne typy konia: noniusa małego i noniusa dużego. Oba typy wykazują to samo umaszczenie, zazwyczaj ciemne: dominują osobniki ciemnogniade, skarogniade i kare, ale w przypadku noniuszów mniejszych (z hodowli w Hortobágy; zdarzają się również kasztany). Konie obu typów wykazują też podobny charakter: są zrównoważone, chętne do pracy i dość wytrzymałe, dzięki czemu nadają się zarówno do pracy pociągowej, jak i pod siodło. W tym ostatnim wykazują dobre wyniki przy zachowaniu średniego obciążenia treningowego. W wyniku bardzo selektywnego doboru materiału genetycznego, udało się skorygować niejednolitą sylwetkę tych koni i nadać im mniej masywny wygląd, upodabniając je zewnętrznie do folblutów.



Począwszy od 1989r. na Węgrzech aktywnie działa Narodowe Stowarzyszenie hodowców Koni Noniusz, którzy prowadzą hodowlę przedstawicieli rasy czystej krwi i dbają o zapewnienie i zachowanie odpowiedniego materiału genetycznego.



Obecnie wykorzystuje się je głównie w rolnictwie, czasem również biorą udział w konkursach powożenia. Mogą być hodowane w gospodarstwach indywidualnych, gdzie doskonale sprawdzają się zarówno w pracy w zaprzęgu, jak i pod siodłem. Liczące się ogiery rozpłodowe trzymane są praktycznie wyłącznie w Mezőhegyes i Hortobágy na Węgrzech, a główna populacja tych koni skupiona jest w wymienionych dwóch węgierskich ośrodkach hodowlanych. Ponadto stada noniuszy spotkać można na terenie Jugosławi i Chorwacji, gdzie hodowano je w Vukovarze i Kladordievie, w Rumunii w Bondita, w Bułgarii oraz okazjonalnie w Czechach.



Wymiary:

Wysokość w kłębie: 158-165 (tym mniejszy) 167-175 cm (typ większy)
Obwód klatki piersiowej: 180-210 cm
Umaszczenie: kasztanowate, gniade, skarogniade, kare
Większość osobników jest garbonosa.





WYCIECZKA W TEREN W WĘGIERSKIM HORTOBAGY

Jedną z wielkich atrakcji Węgier, której zobaczenia w żadnym wypadku nie można sobie odmówić, jest wyjazd na madziarską pusztę, czyli na węgierski step. Puszta to rozległa trawiasta równina, miejscami pokryta bagnami lub słonymi glebami, przez wieki stanowiąca naturalny zalewowy teren rzeki Tisza (po polsku Cisa), a obecnie przekształcona w dużej mierze w Park Narodowy Hortobágy. Jego nazwa pochodzi od niewielkiej wioski położonej na w północno-centralnej części stepu, jednej z najchętniej odwiedzanych miejscowości turystycznych w tym regionie.

Puszta uważana jest za największe i najżyźniejsze pastwisko na całych Węgrzech. Przez tysiąclecia prowadzono na niej ekstensywny wypas koni, bydła i owiec, przez co stanowiła bardzo ważne źródło zaopatrzenia dla całego kraju. Silnie rozwinięta kultura pasterska przetrwała do dziś i współcześnie wielkie połacie terenu również wykorzystywane są w celach prowadzenia hodowli różnych gatunków zwierząt.

Puszta i Hortobágy są obszarem szczególnie ciekawym dla wszystkich miłośników koni, bowiem znajduje się tu najlepiej rozwinięta hodowla koni węgierskiej rasy noniusz. To bardzo charakterystyczne konie, o których próżno szukać jakiś większych wzmianek w polskiej literaturze źródłowej. A szkoda, bo historia tej rasy, choć niezbyt długa, jest dość ciekawa, zważywszy na to, kto ją zapoczątkował...

W Hortobágy znajduje się duży ośrodek hodowlany z wydzieloną luksusową częścią turystyczną i całkiem niezłą infrastrukturą sportową. Dla koni przewidziane są duże i przestronne stajnie, jednak w okresie letnim przebywają w nich wyłącznie klacze tuż przed i tuż po wyźrebieniu, wierzchowce przeznaczone do pracy pod siodłem oraz do ciągnięcia bryczek z osobami chętnymi odbyć wycieczkę na pusztę, gdzie prezentowane są charakterystyczne elementy węgierskiej kultury stepowej. Wycieczka nie należy do najtańszych, ale warto się na nią wybrać choćby dla samego obejrzenia pokazu umiejętności csikósów i ich rumaków.

Tak wygląda od wewnątrz główna stajnia. Tu właśnie trzymana jest część ogierów, klaczy przed i po porodzie oraz ...



... konie przeznaczone do pracy codziennej. Tutaj widać na wpół ubranego noniusza, który za chwilę pociągnął bryczkę, w której wygodnie rozsiedli się turyści (i my też).



Po obejrzeniu owczarni z owcami rasy Racka (typowa dla tych obszarów, cechą charakterystyczną są rogi w kształcie prostych świderków, występujące u osobników obu płci) naszym oczom ukazał się wóz zaprzężony w osiołka. Chętni mogli usiąść na koźle - wtedy osiołek oczywiście gwałtownie ruszał z miejsca, powodując piski osobników płci żeńskiej znajdujących się właśnie na wózku, nerwowe reakcje mężczyzn i perlisty śmiech stojącego obok woźnicy...



...i wóz zaprzężony w woły (to tak naprawdę byki-kastraty z kolejnej bardzo rzadkiej rasy węgierskiej szürke marha, czyli bydła szarego)...



...Aż w końcu zobaczyliśmy naszych upragnionych csikósy i ich pokaz. Wjechali dość efektownie, galopem, strzelając z bata. Konie nie reagowały nawet najmniejszym zdenerwowaniem na hałasy - te, które pracują pod siodłem do zaganiania reszty stada, przyzwyczajane są do świstów, w odróżnieniu od reszty osobników. Wspomniana reszta na odgłos bata co prawda nie panikuje, ale przerywa spokojny popas i szybkim, nerwowym kłusem udaje się w pożądanym kierunku.



Konie csikósysą doskonale wytrenowane. Na żądanie potrafią uklęknąć, położyć się, a nawet całkowicie przewrócić.



Nic nie robią sobie z obecności człowieka na swojej klatce piersiowej i szyi - część z nich w czasie tego leżenie wykorzystuje wręcz bliskość smacznej trawki i chrupie ją leżąc z głową na boku...



Siad. Bardzo efektowny i trudny do wykonania. Nie wszystkie noniusy sobie z nim radzą i wykonują prawidłowo, nawet po długotrwałym treningu. Na zdjęciu niżej widać, jak csikós poprawia nogi konia i odpowiednio go ustawia - koń zrobił "siad", ale bardzo pokraczny i mężczyzna musiał użyć sporo siły, żeby przywrócić koniowi poprawną postawę. Poprawną oczywiście w rozumieniu człowieka, bo zwierzak raczej nie przejął się swoją koślawością



No i poczta węgierska. Tak to się nazywa po polsku?
Akurat te zdjęcia pochodzą z innego pobytu (w innym roku) - w tym widocznie trafiliśmy na czas urlopu tegoż csikósa, czego niezmiernie żałowaliśmy, bo pogoda była piękna i sprzyjała robieniu zdjęć...



Na koniec pokazu chętni mogą jeszcze dosiąść stepowego noniusza, po uprzednim uprzedzeniu, że jeśli zdarzy nam się omyłkowo zahaczyć piętą o bok konia (zamiast działania łydką), w ciągu pół godziny możemy szykować paszport na rumuńskiej granicy...

© 2006 Nasza Szkapa